marca 22, 2026
Pamiętnik mojej siostry - Loreth Anne White
Nic nie jest pogrzebane na zawsze.
Gdy pod kaplicą w górach zostają znalezione ludzkie szczątki, nikt nie jest gotowy na to, aby poznać prawdę. Dowody zbrodni sugerują, że odkrycie to może być powiązane z trwającą od dziesięcioleci sprawą zaginionej Annalise Jansen. Detektyw wydziału zabójstw Jane Munro ma nadzieję, że rozwiązanie tej zagadki przyniesie rodzinie dziewczyny długo wyczekiwaną ulgę.
Tymczasem grupa przyjaciół jest coraz bardziej przerażona, że w końcu wyjdzie na jaw ich straszliwa przysięga złożona pewnej ponurej nocy ponad czterdzieści lat temu. Czy któreś z nich się złamie? Czy zwrócą się przeciwko sobie?
Zaginiona dziewczyna. Złowroga przysięga. I jeden błąd, który będzie kosztował wszystko.
„Pamiętnik mojej siostry” to thriller psychologiczny, który łączy śledztwo w sprawie starego zaginięcia z dramatem kilku osób, których życiorysy splata tajemnica sprzed dekad. Książka rozpoczyna się od mocnego, intrygującego motywu: pod kaplicą w górach odnalezione zostają ludzkie szczątki, co prowadzi do ponownego otwarcia sprawy zaginionej przed laty dziewczyny, Annalise Jansen.
Bohaterowie to grupa przyjaciół, których drogi życiowe, wspólna tajemnica, doprowadziły do różnych sposób poradzenia sobie z nią. Po latach milczenia, po odnalezieniu zwłok, ich pakt zaczyna się kruszyć, a na powierzchnię wychodzić kolejne sekrety.
Autorka świetnie łączy dwa teraźniejszość śledztwa i dawne zdarzenia, co pozwala nam obserwować, jak przeszłość rzutuje na życie bohaterów i ich decyzje.
Początkowo trudno było mi się wbić w przedstawioną historię, nie wciągała, nudziła, miałam wrażenie, że czytam kolejny raz przewidywalny, schematyczny thriller. Na szczęście z biegiem kartek opowiadana historia zaczynała mnie wciągać, czułam, że kryje się za nią coś więcej niż to co na pierwszy rzut było widać. Podobała mi się narracja z perspektywy różnych osób, uważam, ze ten zabieg bardziej angażuje i powoduje, że powieść staje się ciekawsza.
Największe wrażenie zrobiło na mnie zakończenie - absolutny plot twist, które się nie spodziewałam. Ten finał sprawił, że przypomniałam sobie za co kocham thrillery - za nieprzewidywalność. Mimo powolnego rozpoczęcia, bardzo polecam.



